Monday, September 13, 2010

Dooperelle - duperele?

Przywoływany już przeze mnie artykuł możecie teraz przeczytać w sieci. Pojawiło się także kilka komentarzy, które trochę mnie zaskoczyły...

Czytelnicy piszą, że w galeriach jest to samo, że przewijają się ci sami artyści i podobne prace. Ano, rzeczywiście  powtarza się, bo i twórcy szukają dla siebie różnych miejsc, a i przekrój prac powinien być pełny - od prostych korali na biglach po efektowne wire-wrapping, od obowiązkowych klasyków po wysublimowane propozycje nie dla każdego i nie na każdą kieszeń - wszystko można znaleźć.

Piszą, że trudno nazwać to, co znajduje w galeriach rękodzieła sztuką. Myślę, że to również dosyć względne, ale dywagacje na temat zawartości sztuki w sztuce toczyły się już niejednokrotnie. No bo czy sam Andy Warhol i powielanie zdjęć to sztuka właśnie...?

Przewijają się także wątpliwości, co do wykwintności biżuterii typu "cośtam na biglu". Chyba jednak większość twórców wie, że nie można takich wytworów w swoich propozycjach nie posiadać, bo takie również są zainteresowania Klientów. W prostocie nie ma nic złego, a czasem trudno właśnie znaleźć eleganckie, proste dopełnienie, w konkretnych kolorach, o konkretnej długości, jakie można zamówić u wybranego projektanta.

Zdarza mi się oglądać wystawy sklepowe i na zakończenie, polecam sprawdzenie cen i oryginalności Swarovskich na biglu u jubilera. Tak bez złośliwości i z uśmiechem, wszak sama jestem wielbicielką biżuterii, a pasja rozpoczęła się właśnie od tworzenia - mniej lub bardziej artystycznego - dla siebie i Koleżanek.

A Wy, co o tym sądzicie?

3 comments:

Anonymous said...

Myślę że o wiele łatwiej jest znaleźć coś ładnego w galerii niż u jubilera ( o różnicy cen nie wspomnę ^^) trzeba tylko umieć szukać i mieć wiedzieć mniej więcej czego się szuka ;) Torebki kupuje głównie w galeriach- są lepiej wykonane niż te z sieciówek, nic się nie pruje, suwaki działają i a koleżanki zazdroszczą ^^

asjah said...

Myślę, że nie ma sensu przejmować się takim gadaniem. Nie wszystko jest dla wszystkich i tyle. Kiedy niedawno córka próbowała zainteresować koleżankę moim blogiem usłyszała: moja mama kocha markową biżuterię. I tyle. Już nie wspomnę, że samo wyrażenie: kochać biżuterię mnie rozbraja ;-)

Agnieszka said...

Oczywiście, że nie ma co się dąsać. Nie mniej jednak, dziwi mnie trochę takie stawianie sprawy, zważywszy na to, że my dobrze znamy swoje miejsce w szeregu, ale i znamy wartość tego, co robimy, a przede wszystkim, znamy radość Klientów z zakupów i naszą radość z rozmów z Nimi, czego markowy sklep raczej nie daje, a to chyba satysfakcja często obustronna.

Related Posts with Thumbnails
 
speedbloggertemplate.co.cc. Powered by Blogger.com